Europejski Tydzień Motocyklowy

Edytor:Mariusz Burgi

Impreza motocyklowa… hmm, określenie bardzo ogólne. Zlot, festiwal, moto-bazar czy targ motocyklowy określa bardziej precyzyjnie profil imprezy. Jeśli chcecie przeżyć „all in one” bez rozdrabniania się to musicie przyjechać na największą europejską imprezę motocyklową w Faak am See.

Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć

Jestem 100 km od Villach. W niektórych momentach na autostradzie widzę więcej moto niż puszek a dźwięki z wydechów zagłuszają moje myśli… to znak, że cel zostanie wkrótce osiągnięty. Tu trike’a z przyczepą kempingową, tam „Harry” z długą kierą i pustymi wydechami a jeszcze dalej Goldas w duecie z zadaszonym BMW C1… wszyscy jadą równym tempem, tak ok. 100 km/h, z flagami, uśmiechnięci, pozdrawiający się nawzajem. Co ich łączy? Wspólna pasja oraz to, że jadą w to samo miejsce. Dojeżdżam do Villach, miasteczka oddalonego od Faak am See (proszę nie kojarzyć nazwy z mega orgią nad jeziorem 😉 ) o jakieś 20 km. Na każdym skrzyżowaniu widać motocykle, każda uliczka grzmi, na każdym parkingu stoją mniejsze lub większe grupki motonitów z całej UE. Jadę dalej i po chwili docieram do Finkenstein… miasteczka w którym od 6 miesięcy są zarezerwowane wszystkie możliwe noclegi, łącznie z miejscami na kempingach. Zresztą w Villach a także innych miastach oddalonych nawet o 30 km nie jest wcale lepiej. Nie ma co się dziwić, w końcu w zeszłym roku na imprezę przybyło 75 tyś samych Harley Davidsonów.

Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć

Na jednopasmowej drodze do Faak wita mnie niemały korek a tuż za wzniesieniem rozpościera się widok ogromnego placu, który zamykany horyzontem przez Austryjackie wzgórza Alp tworzy niepowtarzalny widok. Dojeżdżam na jeden z wielu parkingów, który rozmiarami przypomina płytę lotniska. Przy wjeździe zostaje poinformowany, że na terenie parkingu nie wolno spać… ale jak się później okazuje jest to raczej pobożne życzenie. Na placu widzę rozstawione namioty, w kombiakach wystające materace, w busach podniesione dachy a kampery stoją z rozłożonymi markizami.

Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć

Jest godzina 19sta. Do zamkniętego na czas imprezy miasteczka docierają niezliczone ilości motocykli przeróżnej maści. Zdecydowanie największą grupę tworzą HD (w końcu impreza sygnowana jest tą marką) ale nie brakuje moto turystycznych, sportowo turystycznych czy naked’ów. Zdarzają się też maxi skutery. Widzę sporo T-maxów, Silverów oraz kilka BMW C1. Tablice rejestracyjne sugerują, że impreza w pełni zasługuje na miano EURopejskiej w dosłownym tego słowa znaczeniu. Trudno znaleźć kraj który nie miał by tutaj swojej reprezentacji. Z niemałym trudem, co i rusz ocierając się o człowieka bądź jakiś motocykl, docieram do pierwszej wioski z której rozbrzmiewa głośna muzyka. Zastanawiam się przez ile takich wiosek przyjdzie mi się przedzierać zanim dotrę do głównego miejsca imprezy. Jak się okazuje rozmach przerasta moje wyobrażenie. Wokół jeziora (15 km obwodu) wszędzie coś się dzieje! Przy ulicy motocykle stoją w poprzek a każdy wolny centymetr chodnika jest zajęty. Po uliczkach miasta jeżdżą ( a w zasadzie stoją w jednym wielkim korku) motocykle a między nimi widać tylko autobusy. 11 linii płatnyh Shuttlebus’ów dowozi 24H na dobę z okolicznych miejscowości uczestników imprezy… trzeba przyznać, że organizacyjnie pomysł idealny.

Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć

Po 15 min docieram w końcu do głównego miejsca imprezy w Faak am See. Pierwsze, co rzuca się w oczy to kosmiczna ilość restauracji, które widać na każdym kroku. Kuchnia regionalna, chińska, japońska, tajska, włoska czy turecka… mówiąc inaczej- trudno wyobrazić sobie danie którego byśmy tutaj nie dostali. Podobnie z przeróżnymi trunkami alkoholowymi, piwem, napojami, deserami czy innymi specjałami.. wszystko znajdziemy w jednym z około 100 pkt gastronomicznych. Przedzierając się dalej przez tłumy i korki w alejkach (tak, to nie żart) trafiam na stragany handlowe, których ilość jest trudna do oszacowania. Z moich obserwacji i rozmów ze sprzedawcami można przyjąć, że każdy liczący się w EU producent odzieży, kasków, akcesoriów moto czy części zamiennych jest tutaj obecny. Nie mniejsze zdziwienie budzi ilość firm customizing' owych, tuningowych, tatoo centrów czy innych pokrewnych branżowo.
Na European Bike Week w Faak am See mają także swoje namioty Kluby motocyklowe HD z całej Europy. Muzyka towarzyszy imprezie non- stop i w każdym miejscu. Na jednej z wielu scen możemy uczestniczyć w koncertach. Od 7 do 12 września codziennie przewidziany jest inny klimat muzyczny… od ACDC do muzyki, która serwowana jest przez tenorów zaproszonych specjalnie na tą imprezę z Włoch. Co bardzo ciekawe… nie widać tu osób pijanych, agresywnych. Nie ma mowy o żadnym paleniu gumy, jeździe „na kole” czy innych wygłupach. Ciekawostka- główny plac to tak naprawdę ogromny nieutwardzone klepisko, które na czas imprezy zostało wysypane korą. Podobna sytuacja ma miejsce na wszystkich parkingach… nigdzie nie ma błota ani kurzu.

Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć
Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć Kliknij żeby powiększyć

Reasumując…

Europejski Tydzień Motocyklowy w alpejskim miasteczku Faak am See to największa impreza, zlot, bazar, festival w Europie. W zeszłym roku przybyło tutaj ponad 100 tyś osób. Trudno powiedzieć ile było w tym roku ale ze z nieoficjalnych info- znacznie więcej. Wstęp na imprezę jest wolny. Piwo kosztuje 3.5 eur za 0.5l, kebab 4.5 eur, bratwurst 3.5 eur. a przeciętne pełne danie ok 10- 20 eur. Przejazd jednym z 11 shuttlebus’ów 2 eur. (bilet całodzienny 7 eur), wjazd na parking motocyklem/ autem 4 eur, kamperem 10- 15 eur. Nocleg w okolicznych pensjonatach w czasie imprezy waha się do 40 do 100 eur za łóżko. Czy warto tutaj jechać? Jeśli chcemy przeżyć coś niecodziennego, lubimy imprezy motocyklowe w formacie XXXL to zdecydowanie TAK.

Tekst i foto:
MariuszBurgi